28 października 2014

Kolastyna (NIE)Brązujący balsam do ciała ;)



kolastyna balsam brązujacy



"Balsam o delikatnej, aksamitnej konsystencji polecany do pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Nawilża ciało oraz nadaje efekt pięknej i długotrwałej opalenizny. Zawiera ekstrakt z orzecha włoskiego i masło kakaowe, które sprawiają, że skóra nabiera naturalnego, złocisto-brązowego koloru. Balsam doskonale się wchłania, ma przyjemny zapach. Regularne stosowanie preparatu pozwala cieszyć się wakacyjną opalenizną przez cały rok. 
Efekty stosowania:  - atrakcyjna, letnia opalenizna przez cały rok, - odpowiednio nawilżona i gładka skóra, - widoczna poprawa kondycji i wyglądu skóry. Produkt testowany dermatologicznie. Nie zawiera parabenów. "







kolastyna balsam brązujacy  
MOJA OPINIA :
Polecam ten balsam jako balsam, a nie jako balsam brązujący. Jego zapach jest obłędny, taki słodki kokosowy, że ma się ochotę go zjeść. Jednak po jakimś czasie czuć ten nieprzyjemny zapach samoopalacza. Konsystencja jest średnio gęsta, ale szybko się wchłania i nawilża skórę. Również ją natłuszcza ponieważ pozostawia delikatny film na skórze. Przyciemnienia skóry nie zauważyłam, a jeśli już to naprawdę minimalne. Trzeba używać go codziennie. Ale to też jest plus ponieważ nie robi smug, zacieków, nie brudzi ubrań i pościeli. Zamierzam go dalej używać ale tylko na nogi. Lepiej wspominam balsam Lirene-body arabica Caffe latte, który ładnie pachnie kawą :)



A Wy macie swoje ulubione balsamy brązujace? Jakie firmy polecacie ?:)






POZDRAWIAM 
ZŁOTA ORCHIDEA

48 komentarzy:

  1. Nie używam balsamów brązujących. Ale ten wypróbowałabym ze względu na zapach :) Szkoda jednak, że nie brązuje tak jak powinien :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Również nie używam balsamów brązujących. Jakoś nie są mi potrzebne do szczęścia. Szkoda, że się nie spisał ...

    OdpowiedzUsuń
  3. super

    http://modaodaradosti.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie używam balsamów brązujących, ale skoro ten tak nie działa to kto wie, może kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja nie przepadam za brązującymi balsamami, dlatego może i lepiej jak dla mnie, że nie przyciemnia skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  6. już dla samego zapachu kokosa chętnie bym go zakupiła, tylko nigdzie do tej pory nie widziałam :(

    OdpowiedzUsuń
  7. ja go miałam w innym opakowaniu i był to najlepszy balsam brązujący jaki miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze bałam się balsamów brązujących

    P.S. Nareszcie udało mi się wrócić do blogowania, niestety przez brak internetu nie mogłam Ciebie odwiedzać :( za co przepraszam, aktualnie nadrabiam zaległości.....zapraszam również do mnie na nowy pościk ;) www.ilonastejbach.blogspot.com

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja czasem używam Dove summer glow :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja nie używam żadnego i chodzę blada :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam go kiedyś i faktycznie zero efektu ;/ Polecam z Dove balsam brązujący i Lirene dają bardzo dobry efekt, a Dove po prostu uwielbiałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mogę polecić balsam brązujący dove, choć też idealny nie jest, ale brązuje :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja bardzo lubię balsam brązujący z Dove,ale ostatnio odkryłam samoopalacz z DAX'a w piance

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie używam balsamów brązujących.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie umiem obchodzić się z balsamami brązującymi ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie używam balsamów brązujących, ale może powinnam? moja skóra po zimie jest dość blada

    OdpowiedzUsuń
  17. pomocna recenzja :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedyś kupiłam jakiś balsam brązujący, bo bronzerów się boję, ale efekt był żaden :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Moim ulubieńcem jest Palmers, recenzowałam go na blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja się i tak boje używać takich balsamów :D

    OdpowiedzUsuń
  21. nie używam balsamów brązujących :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeszcze nigdy nie używałam tego typu produktów, ale myślę, że w tym roku przed świętami zdecyduję się na aplikację jakiegoś samoopalacza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej zacznij troszkę wcześniej, a wybierz balsam brązujący bo z samoopalaczami różnie to bywa.

      Usuń
  23. mnie bardziej zainteresował balsam lirene, bo jestem maniaczką kawy

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam zamiar wypróbować w końcu tego z Lirene! ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. nie używam takich balsamów :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Nigdy nie używałem takich produktów więc się nie mogę wypowiedzieć na ich temat:) Ciekawa recenzja!

    http://freshisyummy.blogspot.com/2014/11/inspirations-louder.html

    OdpowiedzUsuń
  27. dawno nie stosowałam balsamów brązujących
    chyba nie czułam potrzeby
    sama nie wiem dlaczego :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie używałam tego typu kosmetyków , stawiam przeważnie na zwykły balsam ;)) .

    OdpowiedzUsuń
  29. ostatnio nie używam niczego samoopalającego czy brązującego, mam tendencję do przesuszania skóry, a potem są nieestetyczne plamy

    Mam prośbę o jeden kilk w link do płaszcza u mnie w poście
    http://aneczkaa123.blogspot.com/2014/11/czarno-biay-paszczyk.html

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja nie przepadam za brązującymi balsamami. Testowalam kilka i nie sprawdzały się.

    OdpowiedzUsuń
  31. jak wrażenia po dłuższym stosowaniu? nadal brak efektów? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt naprawdę minimalny ale mi to pasuje ;)

      Usuń
  32. Hmm, miałam go ale w starym opakowaniu. Pamiętam, że dopiero kilka warstw dawało "jakąśtam" opaleniznę, ale wtedy zwykle towarzyszyły temu smugi. Moje must have sztucznej opalenizny to balsam Lirene brązujący, samoopalacze Sephory i popularny Dax w piance. :))

    OdpowiedzUsuń